Kryzys Przystani…

Kryzys Przystani…

Na zdjęciu głownym jest Kokos. W takim stanie do nas trafił i tylko dzięki wsparciu cudownych ludzi mogliśmy mu pomóc. Dzisiaj zupełnie nie przypomina tego samego psa, ale zajęło to dużo czasu oraz nakładów finansowych. Tylko dzięki Wam my możemy robić to co robimy.

Kolejny raz jesteśmy w takiej samej sytyacji.
Znowu jest źle, żeby nie powiedzieć fatalnie. Pandemia mocno daje się we znaki z każdej możliwej strony. Wiemy, że teraz wszyscy potrzebujemy pomocy. Schroniska, przytuliska, fundacje, oragnizacje – wszyscy jesteśmy w podobnej, fatalnej wręcz krytycznej sytuacji. Jesteśmy przygnębieni, zdołowani. Ceny wszystkiego poszły w góre.  Mimo tylu lat prowadzenia przytuliska, nie staliśmy się odporni na cierpienie zwierząt, nie potrafimy przejść obojętnie i staramy się pomagac tam gdzie to potrzebne, ale przede wszystkim musimy myśleć, o tych, którymi już się opiekujemy. My nie mamy żadnych dotacji od gminy, nie jesteśmy w żaden sposób wspierani przez państwowe pieniądze. Istniejemy tylko dzięki dobrym ludziom. Mamy na swoim utrzymaniu, nasze zwierzęta i dla nas to jest priorytetem. My uratowaliśmy, zapewniliśmy dom  już setkom zwierząt. Nie sztuką jest uratować kolejne zwierzę, wykupić z rzeźni. Trzeba je jeszcze leczyć, dać jeść, zapewnić opiekę weterynaryjną i mieć dla takiego ocaleńca miejsce. Nie mamy ani miejsca ani środków. Jak mamy nieść pomoc kolejnym, kiedy coraz ciężej jest nam utrzymać nasze zwierzęta.   A samych koni mamy grubo ponad setkę. A one muszą jeść, muszą mieć zapewnione dobre pasze, witaminy, suplementy weterynarza i kowala.  Czas leci nieubłaganie. Te, które ocaliliśmy jako młode, sprawne zwierzęta starzeją się. Jeszcze niedawno nie potrzebowały  leków, takiej ilości suplementów i witamin. Teraz potrzebują. U nas zdecydowaną większość stanowią zwierzęta starsze, mocno schorowane i niepełnosprawne, zabierane z miejsc, gdzie nie miały szans na adopcję. Nikt ich nie chciał, każdy postawił na nich krzyżyk. Te niechciane przez nikogo, skazywane na śmierć  u nas znalazły opiekę, dom i miłość.
My również nie młodniejmy cudownym sposobem, nie mamy coraz więcej sił. Tych sił jest coraz mniej. Jesteśmy w sytuacji, kiedy oglądamy każdą złotówkę, kiedy zastanawiamy się, czy zapłacić fakturę za leczenie konia, psa, czy kupić mu potrzebne leki, czy jednak zainwestować w lepsza paszę.  Jest nam bardzo ciężko. Rachunki za leczenie zwierząt piętrzą się, wciąż brakuje karmy dla psów, kotów. Brakuje wszystkiego. Wszystko znika w zastraszającym tempie.
Prosimy Was o wsparcie o pomoc dla naszych zwierząt.
Łatamy dziury finansowe, staramy się radzić sobie z piętrzącymi się rachunkami, żyjemy w nieustannym stresie, ale zawsze staramy się pomagać. Każdego dnia na naszych profilach pojawiają się apele z prośbą o pomoc dla naszych chorych zwierząt. Dotyczą one różnych zwierząt, informujemy Was też  o wszystkich naszych potrzebach. Pieniądze, które udaje nam się zebrać na zbiórkach idą na bieżące wydatki i na opłaty zaległych faktu.  W Przystani Ocalenie jest nadal ciężko.  Chce nam się wyć z bezsilności… przez obecną sytuację coraz trudniej nam psychicznie to wszystko ogarnąć ale nie możemy rzucić, odciąć się, bo nasi czworonożni przyjaciele zaufali nam, a my podjęliśmy się opieki nad nimi…. Zakładamy kolejną zbiórkę z nadzieją, że z Wami pokonamy ten kryzys.
Błagamy o pomoc.

 

Prosimy o pomoc dla nich. Każda wpłacona, każdy wysłany sms będą ogromną pomocą dla naszych niepełnosprawnych zwierząt.

Można też wpłacić bezpośrednio na nasze konto:
29 1750 0012 0000 0000 2212 8288 z dopiskiem „ Ocal Przystan”
Przystań Ocalenie,
ul. Kombatantów 134,
43-229 Ćwiklice

Zbiórka:
Kliknij i przejdz do zbiorki


PayPal wskazując nasz adres email przystanocalenie@interia.pl
Można też pomóc wysyłając sms o treści OCALENIE na numer:
Numer 7248- koszt sms-a 2,46 zł z VAT
Numer 74567- koszt sms-a 4,92 zł z VAT
Numer 79567- koszt sms-a 11,07 zł z VAT
DZIĘKUJEMY ZA KAŻDĄ POMOC!