Odeszła nasza Swietka (*)(*)(*)

Odeszła nasza Swietka ...

Tak piękna, krucha, delikatna a tak bardzo skrzywdzona przez los. Świat i ludzie i nie traktowali Cię dobrze. Życie nie było dla Ciebie łaskawe, wiele wycierpiałaś, widziałaś okrucieństwo wojny i ludzi. Znałaś świetnie uczucie głodu, strachu, a nawet przerażenia, które Cię paraliżowało. Wiedziałaś co to ból… Kiedy zjawiłaś się u nas, chcieliśmy Cię tylko objąć, przytulić i wlać nadzieję i miłość w Twoje małe serduszko, ale Ty byłaś pełna obaw. Nie zaufałaś nam bezgranicznie od razu, na Twoje zaufanie musieliśmy sobie zapracować. Chcieliśmy, abyś wiedziała, że nie pozwolimy na Twoje cierpienie, że teraz masz swój dom, swoich ludzi i swój kąt na tym świecie. Każdego dnia otwierałaś swoje serce dla nas. Powolutku przełamywałaś swoje lęki i pozwalałaś sobie na radość. Przełomowy był moment, kiedy dostałaś wózeczek. Znów mogłaś samodzielnie się poruszać, bawić, wygłupiać. W Twoich oczach wtedy zagościła radość. Cieszyłaś się każdą chwilą. Z nieśmiałej wystraszonej psiny zamieniłaś się w Swietkę – rakietkę.
Lubiłaś spacery w każdą pogodę. Szaleństwa na śniegu i w czasie jesiennej słoty. Tak bardzo się cieszyłaś, kochałaś ten swój wózeczek. Z ogromną pokorą i spokojem znosiłaś wszelkie zabiegi higieniczne, pozwalałaś na wszystko, jakbyś wiedziała, że to tylko po to, aby żyło CI się lepiej… Nigdy nie protestowałaś… Byłaś z nami, mieszkałaś i kochałaś nas tak jak my Ciebie…. Za krótki ten nasz wspólny czas ale bardzo piękny…Wciąż nam się wydaje, że przyjechałaś zaledwie wczoraj, a dane nam było spędzić ze sobą kilka pięknych lat. Dobrych lat. Walczyliśmy o Twoje zdrowie, o komfort życia… jednak w obliczu wieloletnich zaniedbań to nie wystarczyło… Twoje ciałko i organizm nie dały rady. Poddałaś się… Przegrałaś z paskudną chorobą…
Nie wiemy, jak żyć bez Twojego uśmiechu na dzień dobry, nie wiemy jak sobie poradzić z tą rozpaczą, która trawi nasze serca… To nie tak miało być, nie tak… Tam, gdzie idziesz jest dobrze, nie bój się… wiemy, że tak bardzo nie lubiłaś opuszczać swojego domu, swojej Przystani. Tutaj czułaś się bezpiecznie… Nie bój się iść za Tęczowy Most, tam jest dobrze, tam nikt Cię nie skrzywdzi, nikt nie sprawi przykrości, tam otuli Cię miłość i dobro i spotkasz przyjaciół, którzy odeszli przed Tobą … wierzymy, że Łapka i Bojan na Ciebie czekają, że oprowadzą Cię po tej cudnej krainie i tam w spokoju będziesz czekać, aż kiedyś się spotkamy, kiedy przyjdzie na nas czas. Pamiętaj, że jesteś cudownym psem i niezależnie gdzie jesteś, zawsze będziemy Cię kochać, zawsze będziemy o Tobie myśleć… Wiele nas nauczyłaś… każdego dnia pokazywałaś, że mimo niepełnosprawności, mimo nieszczęść trzeba umieć być szczęśliwym i taka byłaś… to umiałaś najlepiej. Byłaś wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju. Nawet w chorobie nie dałaś po sobie poznać, że jest tak bardzo źle. Nie pokazałaś, że coś boli. Z pokorą przyjęłaś wszystko i walczyłaś… Nie dałaś rady… Wiemy, że chciałaś żyć i kochałaś życie… Wiedziałaś jak wykorzystać każdy dzień, tak jakby miał być tym ostatnim. Korzystałaś z niego tak jakbyś wiedziała, że nie będzie Ci dane długo się nim nacieszyć… Chyba, ktoś u góry miał wobec Ciebie inne plany kochana… Pod nasze skrzydła trafiła nowa podopieczna, może to jej zrobiłaś miejsce? Może chciałaś dać jej szanse na zaznanie tego wszystkiego co było dane Tobie? Może taki właśnie był Twój plan… Swietko kochana byłaś naszą iskierką i naszym cudem. Mimo, że nikt nie wróżył Ci długiego życia, Ty zrobiłaś im psikusa i przeżyłaś kilka pięknych lat. Dzielnie walczyłaś o każdy swój dzień. Nigdy się nie poddałaś… Mimo niepełnosprawności byłaś zawsze uśmiechnięta, radosna i pełna życia. Jednego dnia wszędzie było Cię pełno, na wózeczku robiłaś obchód całego gospodarstwa, dzisiaj znowu tak pusto i cicho… Nie możemy uwierzyć, że już Cię nie ma… Wydaje nam się, że wyszłaś na spacer i zaraz wrócisz… Ty już nie wrócisz…Twój ukochany materacyk leży pusty, ukochany wózek nagle stał się taki bezużyteczny… Wszystko co pozostało tak bardzo Cię przypomina…
Twoje piękne, ogromne oczy na zawsze pozostaną w naszej pamięci.
Dziękujemy Ci za ten wspólny czas, za miłość i zaufanie jakimi nas obdarzyłaś i za to, że po prostu byłaś…
Biegnij za Tęczowy Most Malutka… Bądź wolna, szczęśliwa i zdrowa… Pilnuj naszej Przystani tak jak zawsze, tylko teraz już z góry… (*)(*)(*)
Dziękujemy każdemu kto uczynił gest dobrej woli w stosunku do Swietuszki, za podkłady, karmę specjalistyczną, środki pielęgnacyjne za każdą najmniejszą pomoc dla niej. Szczególnie dziękujemy wirtualnej opiekunce Swietki – pani Małgosi Gos, Pani Ewie Kuberskiej, Pani Klarze Gęsickiej – Bąk, które przez wiele lat wspierały utrzymanie Swietki. Za codzienną opiekę, pielęgnację dziękujemy Pani Anielce i Pani Ani.
Dziękujemy Marinie i jej ekipie za uratowanie Swietki od śmierci i podarowanie jej szansy na lepsze życie.
Bardzo przepraszamy jeśli kogoś pominęliśmy, ale ból jest ogromny i ciężko zebrać myśli….Bardzo Was prosimy, pomyślcie dziś o tej wyjątkowej psinie, niech żyje w naszej pamięci na zawsze.

Jeśli ktoś z Was chciałby zapalić wirtualny znicz dla Swietki to może to zrobić tutaj https://www.przystanocalenie.org/wirtualny-cmentarz
Z świeczek, które zapalicie na cmentarzyku, kupimy i zapalimy znicze dla Swietki w Przystani, w naszym miejscu pamięci.