Odeszła Wiesia (*)(*)(*)

Odeszła Wiesia (*)(*)(*)

Mały, stareńki piesek znalazł się nagle sam w schronisku. Stracił swoją ukochaną Panią̨ i warunki domowe zostały zamienione na te schroniskowe. To drastyczna zmiana dla starego psa. Nawet najlepsze schronisko nie zastąpi prawdziwego domu. Wiesia mimo, że trafiła na cudownych ludzi i opiekę, nie umiała się̨ odnaleźć́ w schronisku. Chyba najgorsze co może spotkać tak starego psa to końcówka życia spędzona w schronisku. Cudowni wolontariusze poszukiwali dla niej domu. Nie umieliśmy przejść́ obojętnie obok takiego nieszczęścia. Znamy ten rodzaj rozpaczy i bólu, kiedy odchodzą̨ najbliżsi i chcieliśmy, żeby Wiesia na resztę̨ życia miała zapewnione domowe ciepło, miłość́ i własny kącik. Szybko się u nas odnalazła. Pokochała Przystań, pokochała nas, ale najmocniejszym uczuciem obdarzyła burego kocurka Jasia. Była stareńka, maleńka, ale o wielkim walecznym serduszku. Taka nasza stareńka kruszynka, która mocno zaznaczała swoją obecność. Większość dnia spała, ale jak wstała to tak jakoś wszędzie jej było pełno. Swoim szczekaniem domagała się uwagi, żeby pogłaskać, żeby przykryć kocykiem a czasem po prostu żeby sprawdzić czy jesteśmy. Mimo swojego wieku Wiesiunia była bardzo zaradna. Czasem, kiedy inne psy szły na spacer, przeglądała co mają pochowane w swoich legowiskach. Nie była w stanie zjeść́ wielkich smakołyków dużych psów, wtedy je chociaż̇ przez chwilę lizała z czułością̨ i jakąś́ taką radością, że coś się jej udało podebrać… Jasio ją kochał bardzo mocno, od pierwszych dni Wiesi w Przystani, usypiał staruszkę swoim mruczeniem. Często spali przytuleni… Dzisiaj nasz Jasio stracił kolejną Przyjaciółkę. Niestety na starość nie ma żadnego lekarstwa… Starość potrafi zaatakować znienacka i odebrać nam przyjaciela w ciągu kilku dni… i tak było tym razem… Wiesia odeszła.. Pozostawiła nas ze złamanymi sercami. Była z nami kilka miesięcy, może dla kogoś to krótko, ale bardzo mocno odcisnęła swoją starą łapkę w przystaniowym sercu. Była poczciwą, pełną wdzięczności psiną, która każdym gestem, jakby dziękowała za dom, który jej daliśmy… Poszła do swojej ukochanej Pani i już są razem… (*) To pożegnanie jest wyjątkowo trudne, bo pragnęliśmy, aby jeszcze trochę mogła pożyć i cieszyć się życiem i codziennością z Jaśkiem i innymi przyjaciółmi. Nasz czas był bardzo krótki, nie byliśmy w stanie Wiesi zastąpić ukochanej Pani, bo chyba nikogo już tak bardzo nie pokochała ale mamy nadzieję, że chociaż daliśmy Jej namiastkę takiego prawdziwego domu, jaki kiedyś miała. Naszym celem było zapewnienie jej ciepłego kącika, miłości i zawsze pełnej miski- naszymi wspólnymi siłami kochani Przyjaciele Nam się to udało. Ciężko nam pogodzić się z jej odejściem. Przez ten nasz krótki czas bardzo ją pokochaliśmy.. w naszych sercach pozostanie na zawsze… Wiesiu, babcinko nasza ukochana… Biegnij zdrowa, szczęśliwa i radosna do swojej Pani. Ona tam na Ciebie czeka. Teraz znowu możecie być razem… Bardzo będzie Cię nam brakować. Jasio będzie musiał poszukać nowej Przyjaciółki, Kokosek nowej towarzyszki spacerów… Dziękujemy Ci za każdy nasz wspólny dzień. Mamy nadzieję, że było Ci u nas dobrze. Twoje legowiska, kocyki kradzione gryzaki, zawsze będą nam o Tobie przypominać. Nigdy Cię nie zapomnimy… Z całego serca dziękujemy Wam wszystkim za pomoc dla naszej Wiesiuni. Za każdą paczuszkę, grosik czy ciepłe słowo. Szczególnie dziękujemy Panu Mirkowi i wolontariuszom ze schroniska w którym była Wiesia. Dziękujemy Wam kochani za wasze dobre serca, za niesienie pomocy właśnie takim biedakom, za Wasze chęci i działania. Gdyby nie ogłoszenie Pana Mirka na facebooku, pewnie nigdy byśmy się o Wiesi nie dowiedzieli. Dziękujemy, że nie przeszliście koło stareńkiego psa obojętnie tylko z całych sił szukaliście dla Niej domu. Dziękujemy również Pani, która w ostatnim czasie zadbała o zapas ukochanych pasztecików dla Wiesi. Wiesia nie zdążyła ich zjeść, ale mamy nadzieję, że nie pogniewa się Pani jeśli trafią do Kokosa- kolegi Wiesi, z którym spacerowała w ogródku. O Wiesie walczyliśmy do samego końca. Nasi weterynarze robili wszystko co w ich mocy żeby uratować Wiesie. Nie udało się… Niestety mamy do opłacenia sporą fakturę za Jej leczenie. Jeśli ktoś́ z Was mógłby nas wspomóc to ostatni raz w imieniu Wiesi bardzo prosimy o grosik…29 1750 0012 0000 0000 2212 8288 z dopiskiem „Faktura za Wiesię”Przystań Ocalenie,ul. Kombatantów 134,43-229 ĆwiklicePayPal wskazując nasz adres email przystanocalenie@interia.plZ góry pięknie dziękujemy za każdą pomoc.