Odszedł Kostuś…

Odszedł Kostuś…

Do Aniołów za Tęczowym Mostem-
Proszę przyjmijcie naszego Kostusia z miłością
i otoczcie zmęczonego konika troskliwą opieką.
Kostusiu,
52 dni. Półtora miesiąca. Tylko tyle z nami byłeś. Przez ten czas mocno zaznaczyłeś swoją obecność. Wywoływałeś uśmiechy na naszych twarzach. Ty, który miałeś marne szanse na przeżycie, chodziłeś, rządziłeś i dokazywałeś przez 52 dni. Wyglądałeś na szczęśliwego. Znalazłeś sens życia i walczyłeś o nie. Każdy Twój zaokrąglony boczek sprawiał nam radość. Liczyliśmy, że stał się cud, że będzie coraz lepiej. Niestety choroba nie odpuszczała. Walczyłeś do końca. Te dwa ostatnie dni, są naznaczone smutkiem i rozpaczą. Ciężko nam pogodzić się z Twoim odejściem.
Przez te 52 dni pokochaliśmy Cię, bardzo mocno.
Nie potrafimy sobie wyobrazić pustego placu, bez Ciebie.
Nie będziesz nam towarzyszył podczas sprzątania boksu,
nie będziesz odwiedzał Busia.
Odszedłeś zdecydowanie za wcześnie.
Do zobaczenia przyjacielu…
Dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że przeżył ten czas u nas. Za wysyłane worki z karmą, która tak bardzo mu smakowała, za pieniądze, dzięki którym mogliśmy go wykupić, za dobre myśli, za każdy miły gest w jego stronę.
Dziękujemy i prosimy pomyślcie o nim przez parę chwil.